Kiedy zakochujemy się, nasze ciało szaleje. Nieustanne myślimy o ukochanej osobie, mamy motylki w brzuchu i poczucie, że razem przeniesiemy góry. Mimo że chcemy już zawsze być z tą osobą, wiele osób zwyczajnie martwi się, że po ślubie namiętność wyparuje, pozostawiając jedynie nudną, szarą rzeczywistość. Czy słusznie?

Kiedy szaleją hormony

Wielu naukowców porównuje stan zakochania się do stanu odurzenia się narkotykami czy alkoholem. W pierwszej fazie zakochania w naszym mózgu szalenie dopamina, zwana hormonem szczęścia. To dzięki niej mamy wrażenie, że jesteśmy najszczęśliwszymi osobami na świecie, a kontakty z ukochaną osobą jeszcze bardziej wzmagają ten stan. Niestety nie trwa on jednak wiecznie. Z czasem mózg wytwarza coraz mniej dopaminy, a będąca jej wynikiem euforyczna namiętność zaczyna stopniowo gasnąć, aż wreszcie po kilku latach od poznania się wygasa. Przestajemy widzieć ukochaną osobę przez różowe okulary. Dla wielu par spadek początkowej namiętności jest poważną próbą przetrwania związku oraz wymaga odpowiedzi na pytanie, czy dwie osoby łączy na tyle głęboka i intymna relacja, że są w stanie ją kontynuować mimo braku dopaminowego haju.

Kiedy życie po ślubie rozczarowuje

Nasze prababcie, babcie i nawet mamy wychodziły za mąż w bardzo młodym wieku oraz najczęściej po krótkim stażu związku. Dawniej dążono do szybkiego założenia rodziny oraz promowano czystość przed ślubem. Jak więc mieli sobie poradzić świeżo zakochani młodzi ludzie, w których organizmach buzowała namiętność? Decydowali się po prostu na szybki ślub i wesele. Jednak po pierwszych paru latach lub nawet miesiącach małżeńskiego pożycia następowało zderzenie z rzeczywistością. Było o wiele bardziej bolesne niż dziś, ponieważ w tamtym czasach za skandaliczne uchodziło mieszkanie ze sobą przed ślubem. W efekcie okazywało się, że przychylający swojej wybrance nieba książę na białym koniu rozrzuca po całym mieszkaniu brudną bieliznę oraz spędza wolny czas przed telewizorem. Księżniczka też nie była mu dłużna i stopniowo zamieniała się noszącą poplamiony dres i tłuste włosy żabę. Nietrudno więc o konflikty, kiedy małżeńska rzeczywistość okazuje się być zupełnie odległa od narzeczeńskich wyobrażeń o słodkim, wspólnym życiu.

Kiedy miłość wkracza na inny poziom

Dziś jednak wchodzimy w małżeństwo znacznie później niż nasze mamy i babcie oraz nierzadko przed ślubem pomieszkujemy razem, więc teoretycznie małżeńskie ostudzenie miłości nam nie grozi. Nic jednak bardziej mylnego. Jak wiadomo, miłość przez cały czas przechodzi przez bardzo różne etapy. Nawet nam, nowoczesnym parom, zdarza się stwierdzić, że zawarcie ślubu wpłynęło negatywnie na nasz związek. Powodem jest rzecz jasna wypalenie się towarzyszącej zakochaniu się namiętności. Coraz wyraźniej widzimy wady partnera oraz mamy poczucie, że straciliśmy naszą wolność (zwłaszcza wolność seksualną, kiedy zdecydowaliśmy się na życie w wierności).

Na szczęście natura nam trochę pomaga zwyciężyć ten kryzys. W ciągu pierwszych lat po ślubie wzrasta w mózgu ilość endorfin, które wyciszają oraz uspokajają. Miłość zaczyna przechodzić na głębszy poziom – miejsce namiętności zaczyna zajmować satysfakcjonująca stabilizacja oraz oparta na głębokiej intymności więź. Jeśli jest ona bardzo silna, a nasze uczucie szczere, można z łatwością pokonać każdy małżeński kryzys. Dodatkowo, fakt że przed gronem rodziny i przyjaciół przysięgaliśmy miłość po grobową deskę sprawia, że dużo bardziej angażujemy się w pracę nad związkiem po ślubie. To się wzmaga, kiedy na świecie pojawiają się dzieci.

Sposoby na małżeńską nudę

Jak więc sobie radzić z małżeńską rutyną, której tak bardzo obawiają się osoby planujące ślub oraz wesele? Należy cały czas dbać o uczucie, podsycać je nieustannie. Zamiast zamykać się w czterech ścianach ze wzrokiem skupionym na telewizorze, należy od czasu do czasu wspólnie przeżyć coś ekscytującego. Może to być wymarzona podróż zagraniczna, wieczorna randka w romantycznej restauracji czy piknik za miastem. Nie należy przy tym zapominać o sobie i swoich pasjach – każdy bowiem potrzebuje chwili, w której może pobyć ze sobą sam. Rozwijanie własnych, odrębnych pasji to świetny sposób, aby pozostać atrakcyjnym w oczach partnera. Twój mąż marzył o posiadaniu akwarium? Świetnie, w takim razie ty wybierz się na rowerową wycieczkę lub do teatru z koleżankami w czasie, gdy on będzie wymieniał wodę swoim rybkom. Przykłady naprawdę można mnożyć.

Warto także stale dbać o podtrzymywanie gorącej atmosfery w małżeńskiej sypialni. Seks powtarzany setki razy w tej samej konfiguracji i sekwencji zdarzeń może być naprawdę nudny, dlatego nie należy bać się spełniania swoich fantazji oraz odkrywania nowych rozkoszy, zwłaszcza że będzie to przyjemne dla obojga. Seks małżeński może przynosić wiele satysfakcji, a dotykanie ukochanej osoby zwiększa poczucie bliskości. Należy więc jak najczęściej mieć ze sobą kontakt fizyczny – nie tyko w trakcie namiętnych wieczorów, ale także w zwyczajnych, codziennych sytuacjach. Czasem wystarczy po prostu przytulić się.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ