Rozwód zawsze jest trudną decyzją. Decyzją, która zaważyć może na całym dotychczasowym życiu. Czy dobre jest wprowadzanie przez rządy państw możliwości ekspresowego rozwodu? Jak to się odbija na trwałości rodzin?

Ekspresowo w Hiszpanii

W Hiszpanii rozwodzić się można dopiero od 1980 roku. Ale od 2005 można to zrobić w tempie ekspresowym. Wtedy to bowiem rząd premiera José Zapatero wprowadził nowelizację ustawy, umożliwiającą rozpoczęcie procedury rozwodowej nawet już trzy miesiące po zawarciu małżeństwa. Zapis ten był iście rewolucyjny i przyczynił się do ogromnego wzrostu liczby małżeństw, które nie przetrwały próby czasu (60 tys. rozwodów w 2004 roku, dwukrotnie więcej po czterech latach).

Nie jest wymagana separacja przed rozwodem, wystarczy też, że wolę zakończenia związku wyrazi tylko jedna strona. Sędzia nie może odmówić przeprowadzenia postępowania rozwodowego poza przypadkami procesowymi. Rozwieść się można nawet przez internet. Małżonkowie spotykają się wtedy w sądzie tylko raz, aby w obecności sędziego podpisać papiery. Resztę formalności załatwia prawnik, który swoje honorarium pobiera dopiero po pomyślnym przeprowadzeniu rozwodu.

Wolni w dwa tygodnie

Ile trwa uzyskanie rozwodu w Hiszpanii? Jeśli strony są zgodne, że nie chcą kontynuować związku, a przy tym nie mają potomstwa, wystarczą dwa tygodnie, aby definitywnie się od siebie uwolnić. Wygodne, tym bardziej, że nie trzeba wskazywać winnego rozpadu pożycia ani nawet przyczyny rozwodu.

W artykule, jaki ukazał się w dzienniku „La Razon” w 2009 autor stwierdza: „Posiadamy najbardziej szkodliwe prawo dla związków małżeńskich spośród wszystkich krajów europejskich. To prawo, które umniejsza znaczeniu małżeństwa”. W dobie szybkiego życia, nawału obowiązków, natłoku informacji i bardzo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, ekspresowe rozwody wydają się być ukłonem w stronę ludzi.

Jednocześnie oferując możliwość rozwiedzenia się bez głębszej refleksji, bez mediacji i próby naprawienia relacji, państwo daje przyzwolenie na rozpad rodzin, który w dłuższej perspektywie jest szkodliwy dla społeczeństwa. Trwanie z związku przez długie lata, a nawet całe życie, zdarza się coraz rzadziej. Kiedy możemy tak szybko i bezproblemowo uzyskać rozwód, po co się bardziej starać?

Brazylia też ułatwia rozwody

Brazylia także poszła szlakiem przetartym przez Hiszpanię i w 2010 roku wprowadziła podobne prawo, umożliwiające błyskawiczne rozwody. Odbyło się to w drodze przyjęcia przez parlament poprawki konstytucyjnej. Zniesiono konieczność dwuletniej praktycznej i rocznej prawnej separacji, a proces rozwodowy może zakończyć się w kilka godzin. Rozwiązanie to skrytykował ostro Kościół w Brazylii.

„Niestety, kolejny raz rodzina, miłość ludzka otrzymuje twardy cios w tym znaczeniu, że coraz mniej odczuwamy dowartościowanie tej jedności tak ważnej, naznaczonej miłością pomiędzy mężczyzną i kobietą. Tak, to jest porażka rodziny, klęska miłości ludzkiej” – powiedział biskup Dimas Lara Bartosa, sekretarz tamtejszego episkopatu.

Rozwód po polsku

W 2012 roku plan zreformowania polskiego prawa rozwodowego przedstawiła partia Ruch Palikota. Według koncepcji posłów z tego ugrupowania, do zakończenia małżeństwa miał – w określonych przypadkach – wystarczyć tylko jeden podpis. Ekspresowy rozwód byłby możliwy w trzech przypadkach: jeśli małżeństwo jest bezdzietne, ma dzieci już dorosłe, lub gdy strony postanawiają się rozstać za obopólną zgodą.

Ustanie małżeństwa stałoby się faktem po 30 dniach. Czas ten umożliwiłby ewentualne wycofanie się ze zbyt pochopnie podjętej decyzji. Tak szybki i uproszczony proces odciążyły, zdaniem posłów Ruchu Palikota, sądy rodzinne. Ułatwiłby też życie parom chcącym rozstać się w zgodzie. Jednak minęły cztery lata, a prawo rozwodowe nad Wisłą wygląda po staremu i poszukiwania mecenasa od spraw rozwodowych nie wróżą szybkiego uwolnienia się od współmałżonka.

Być może to prawda, że w obecnych czasach rodzina nie jest już powszechnie uznawana za konieczny warunek szczęśliwego życia. Niewątpliwie też obywatele, którym prawo ułatwiające rozwody się nie podoba, nie muszą z niego korzystać. Wydaje się jednak, że prawodawcy niekiedy chcąc nam ułatwić życie, doprowadzają do skrajności, która dla nikogo nie jest dobra. A na pewno nie służy dobrym przykładem nowym pokoleniom.

Artykuł powstał we współpracy z kancelarią adwokacką Tomasz Giziński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ